15 comments on “Klecanki (Polistes spp.) – istny galimatias!

    • Dodam jeszcze z wlasnych obserwacji, osy z tego rodzaju sa wybitnie cieplolubne, w zimne, deszczowe dni siedza nieruchomo na gniezdzie, podczas gdy szerszenie i inne osy lataja calkiem zwawo, czasem sa jednymi z bardzo nielicznych owadow latajacych w takie dni. Ciekawi mnie, co sie wtedy dzieje z ich larwami ze nie gina z glodu gdy robotnice w chlodne deszczowe dni nie poluja, moze przechodza w jakis stan ”mini-diapauzy”? 😀 Mialem co roku duzo ich gniazd w blaszanym dachu, w tym roku z poczatku byly, pozniej, gdy szerszenie, ktore gniazdowaly w poddaszu urosly w sile klecanki jakby zniknely, podejrzewam, ze za sprawa moich ulubiencow z rodzaju Vespa 😀 Co do agresji, nigdy mnie nie zaatakowaly, a obserwowalem ich gniazdo nieraz z bardzo bliska 🙂 W ogole to agresje spotykam u os z rodzaju Vespula i Vespa gdy jest sie zbyt blisko gniazda, zas rodzaj Dolichovespula i Polistes to oaza spokoju 🙂

      • O widzisz, o tej ciepłolubnej naturze klecanek to ciekawa informacja i zaraz ją dopisze do artykułu, bo nie spotkałem się z tym w literaturze. Z tymi larwami, to może być mini-diapauza, ale możliwe po prostu, że są odporne na takie krótkotrwałe niedobory pokarmu 😀 Z agresywnością u u osowatych, to póki co tylko raz miałem nieprzyjemną sytuację z ziemnym gniazdem Vespula, było to jakoś na jesieni i skubane były wówczas mocno nabuzowane, nie wiem z jakiego powodu, ale wiem, że jedna z nich mało mi nie zaryła w oko, gdyby nie okulary, to było by nieciekawie, a tak czy to Vespa, czy Dolichovespula, to zawsze są dla mnie wyrozumiałe przy gnieździe. Przy okazji tego artykułu, napisał do mnie znajomy (również miłośnik owadów) i też pisał, że klecanki są wobec niego bardzo łagodne, w tym roku muszę poszukać ich przy gnieździe i ostatecznie się o tym przekonać na własnej skórze 😀

        • Ja obserwowalem tego lata gniazdo szerszeni z odleglosci okolo metra, najpierw jedna robotnica wyleciala mnie spokojnie ”postraszyc”, zignorowalem to i po okolo 10 minutach jedna z robotnic siedzacych na gniezdzie doslownie blyskawicznie znalazla sie na moim uchu, smiem twierdzic,ze gdybym strzepnal ja o pol sekundy pozniej, poczulbym, czym jest uzadlenie szerszenia. Co do Vespula gniazdujacych w ziemi, stalem u wylotu ich gniazda i po okolo 10 minutach zaczela kolo mnie krazyc jedna, pozniej kolejne wiec zdecydowalem sie oddalic 😉 O jak to zwykles mowic ”osy wlasciwe” oraz klecanki sie nie martwie, mimo corocznych wahan liczebnosci jest ich duzo, natomiast obawiam sie o przyszlosc moich ukochanych szerszeni, jest to mimo wszystko dosyc rzadki gatunek, a mimo bezlitosnie tepiony. Tak w ogole to mam swira na punkcie os, moja ulubiona grupa owadow 😉

        • U mnie gniazda szerszeni są zwykle ulokowane dość wysoko, ale w ubiegłym roku trafiłem na kolonie, która znalazła dziuple tuż przy samej ziemi… przyznam, że były bardzo łagodne, podchodziłem bezpośrednio do nich i po za paroma bzyczącymi mi nad uchem osobnikami, żaden mnie nie zaatakował. Z tą rzadkością szerszeni, to podejrzewam, że w różnych regionach może być różnie, u siebie akurat widuje ich całkiem sporo, późnym latem, przy krzakach lilaku potrafią ich być dziesiątki, choć faktem jest, że niestety szerszeniom dużo się od ludzi obrywa, a szkoda bo też je bardzo lubię i mam do nich wielki respekt. W ogóle, osy, obok niektórych gąsieniczników i grzebaczy są moimi ulubionymi błonkówkami, więc widzę, że swój trafił na swego 😀

  1. Bardzo dobry artykuł, sporo nowego się dowiedziałam. 🙂
    Klecanki widuję często i ani razu nie spotkałam się z najmniejszym przejawem agresji z ich strony. Ale nigdy nie natknęłam się na gniazdo, więc nie wiem jak by to mogło być. Szerszenie przecież też są milusie, jak gniazdo daleko. 😉

    • No właśnie, też nie mam szczęścia do gniazdujących klecanek, jak już trafiam na ich gniazda, to puste, stąd moje wątpliwości… ech, trzeba będzie poszukać, może w nowym sezonie w końcu się trafią, fajnie by było zobaczyć dominujące samice na własne oczy 😀

      • U mnie na poludniu Polski jest bardzo duzo Polistes dominula, mam wrecz wrazenie, ze z kazdym rokiem coraz wiecej, gniezdza w blachach i dachowkach 🙂 Bardzo lubie obserwowac ich charakterystyczny lot z opuszczonymi odnozami 🙂 Za to nigdy nie spotkalem klecanek gniazdujacych na roslinach 🙂

        • A to widzisz, u mnie z kolei więcej jest nimpha, a to właśnie ten gatunek najchętniej się usadawia na roślinach. Z kolei dominula jest u mnie zdecydowanie mniej, zdjęcia tej samiczki pod opisem tego gatunku, zrobiłem w Warszawie. Oczywiście miałem też zrobione u mnie, w Olsztynie, ale było zdecydowane gorsze, więc zdecydowałem się na to 😉

  2. Namieszali z ta systematyka, a wlaczenie Sphecidae do pszczol to juz w ogole glupota 😀 A czy dominula nie nazywala sie kiedys czasem dominulus? 😉 A najlepsze, ze klecanki i ”osy wlasciwe” w zamierzchlych czasach nalezaly do rodzaju Vespa, nie wyobrazam sobie na dzien dzisiejszy takiej ich przynaleznosci, kluje to w oczy jak cholera 😀

    • Hehe, no przyznam, że trudno się przyzwyczaić do faktu, że np. taki taszczyn pszczeli, który poluje na pszczoły, praktycznie sam się nią stał 😀 Ano się nazywała dominulus, zresztą miała kiedyś sporo tych nazw, co jedna, to jeszcze dziwniejsza 😀 Ja w sumie też sobie nie wyobrażam, ale z drugiej strony nie zdziwię się, jeśli ktoś znowu wróci do pomysłu, by tworzyły wspólny rodzaj, w końcu sytuacja z Sphecidae pokazuje, że nie takie cuda są możliwe 😀

  3. Z wielką uwagą przeczytałem ten artykuł, ponieważ spotykam, fotografuję i filmuję klecanki u siebie (między Łodzią a Bełchatowem). Obserwuję z przyjemnością ich zachowanie i „prace domowe”, zacięte bójki, wentylowanie gniazda skrzydłami, a zwłaszcza bąbelkowanie nektaru w w otworze gębowym: – pojawia się – rośnie – maleje – znika. O ile pamiętam robią to też samce (muszę zajrzeć do archiwum na dysku zewnętrznym).

    Gniazda budowane są u mnie zwykle na pędach situ na ugorach i pastwiskach. Obok jednego z nich była sieć tygrzyka paskowanego. Nigdy nie widziałem, żeby wpadła tam klecanka. Czasem gniazda niszczone są przez psy (?), borsuki (?), dziki (?). Obserwowałem i fotografowałem pod lasem oderwane gniazdo leżące na ziemi. Było największe, jakie widziałem, i nie wydłużone, ale prawie okrągłe. Po gnieździe biegało ponad 20 podnieconych klecanek. Po 3 dniach po gnieździe i osach nie było śladu.

    Klecanki oceniam jako najbardziej przyjazne osy, pozwalające na zbliżenia rąk i obiektywu na kilka cm. Nigdy żadna do mnie nie wystartowała, chociaż sporo zamieszania robiłem np. odgarniając pędy situ do ustawienia aparatu na statywie. Te ze zniszczonego gniazda leżącego na ziemi też mnie nie zaatakowały. Warunek (chyba): unikać szybkich ruchów, wszystko robić spokojnie i płynnie.

    A co do szerszenia, jedno z gniazd obserwowałem w kilkuletnim wale ziemi wybranym podczas pogłębiania rowu na łące. Wejście było kilkanaście cm na normalnym poziomem ziemi.

    Dziękuję za wpis i pozdrawiam wszystkich klecankolubów.

  4. Witam, mam kilka rodzin pod moim dachem, a właściwie dachówką. Zaobserwowałem je w zeszłym roku, gdy na dachu mocowałem antenę. Z moich obserwacji wynika, że są mało agresywne, za to ciekawskie. Gdy w słoneczny dzień mocowałem antenę, to przeleciała jedna, usiadła ok 40cm odemnie na kalenicy i obserwowała, za kilka minut pojawiła się druga, usiadła w podobnej odległości ale na drucie odgromówki komina, po ok 2min pojawiła się trzecia znacznie bliżej – wolałem nie przeszkadzać w zlocie i wróciłem w deszczowy dzień. Drugi epizod w pochmurną pogodę wieczorem, wchodząc na dach z drugiej strony wyleciała jedna usiadła wyżej i ok 1m, druga wystawiła tylko głowę z szczeliny z której pierwsza wyleciala. Dokończyłem swoje pracę pod okiem kluczyki. W obu przypadkach nie przeganiałem, nie machałem, udawałem że nie widzę. Obecnie aktywnie pracują i wylatują z kilku miejsc. Nie wchodziłem na dach, a ludźmi z poziomu ziemi się nie interesują, nawet gdy przechodzi się, przystaje na wyciągnięcie ręki od wylotu z gniazda. Chciałbym profilaktycznie się ich pozbyć bo od strony gniazda mam plac zabaw dla dwójki małych alergików, typowa pułapka na osy z butelki i wody z miodem lub cukrem obchodzi je jak zeszłoroczny śnieg.

    • Drogi Ramzesie, pozwole sobie odpowiedziec na Twoj post, mianowicie w przypadku klecanek jest wieksza szansa na to, ze Twoj pies lub kot zrobi dzieciom krzywde niz te mega spokojne osy gniazdujace wysoko na dachu, sam zreszta zauwazyles ze ludzmi sie nie interesuja 😉

      • Sprzedam osy – jak lecą. Oswojone. Łapanie we własnym zakresie. Ostróda -Warmińsko-mazurskie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s