15 comments on “Morsznica osowata (Temnostoma vespiforme) – prawie jak osa

  1. Bardzo ciekawe. No i foty faktycznie rewelacyjne. Też zaczęłam porządkować moje zbiory. Blog to dobre miejsce, by takie porządkowanie mialo sens i jeszcze się przydało. Ale wolno mi to idzie. 😦

  2. pogratulować spotkania tak rzadkiego osobnika. Przyznam, że łacińska nazwa jest rzeczywiście bardzo prawdziwa w tym przypadku…

  3. Morsznice są fantastyczne, przepiękne. Twoje zdjęcia godnie oddają ich urodę.
    Dlaczego napisałeś, że są jeszcze 4 gatunki. Ciekaw jestem, które miałeś na mysli.

    • No tak, machnąłem się o jeden gatunek za dużo, miały być trzy pozostałe czyli Temnostoma apiforme, T. bombylans i T. meridionale 😀 Cieszę się, że podobają Ci się zdjęcia, a robiłem je rok temu poprzednim aparatem (nie tak dobrym, jak ten mój obecny)… w tym roku chciałem powtórzyć ten wyczyn obecnym sprzętem, ale… Temnostomy były znacznie bardziej nieuchwytne niż rok temu, choć i tak miło mi było je widzieć w nowych rejonach mojej okolicy.

  4. Tak, zwykle są nad wyraz płochliwe. Obserwowałem wszystkie 4 – T.bombylans wydaje się być najbardziej rozpowszechniona.
    Moje pytanie wynikło w związku z zawirowaniami wokół rodzaju. Z dotychczasowych 4 gatunków może się zrobić 6. Zakładałem, że raczej natknąłeś się na wzmianki w tym temacie, ale liczba 5 nie pasowała w żadnym z dwóch kontekstów.

    • T. bombylans jeszcze u siebie nie spotkałem, ale możliwe, że gdzieś tam w mojej okolicy fruwa, więc będę musiał się za nią rozejrzeć.
      Podczas spisywania tej liczby z checklisty, zerknąłem na wszystkie cztery gatunki, łącznie z vespiforme i stąd z 3 zrobiło się 4. Zdaje sobie sprawę, że ta liczba nie jest pewna, że i liczba gatunków może ulec zmianie… ogólnie zobaczymy jak się losy tego rodzaju będą toczyły dalej.

  5. Myślę, ze przy odrobinie szczęścia dasz radę namierzyć wszystkie 4 gatunki; najtrudniej może być z T.apiforme. Wracając do nowych gatunków – domniemaną Temnostoma angustistriatum miałem możliwość oglądania na żywo i pod binokularem. Od T.bombylans róźni się szczegółami, min. barwą tylnej pary ud.
    Nawiążę tutaj do Twojego komentarzu na moim blogu, bo mam kłopot z ustawieniami i nie wiem na razie, jak rozwiązać problem polegający na tym, ze każdy kolejny komentarz coraz mocniej rozjeżdża się w pionie.
    Fajnie poznać miłośnika muchówek w świecie zdominowanym przez motylarzy i kózkarzy. Gdybyś zechciał się zagłębić w temat, wziąć udział w spotkaniach terenowych, poznać kilka osób – daj znać.
    Sericomyia lappona na pewno się jeszcze trafi, skoro się pojawiła. Pod Łodzią jej nie ma wcale – trzeba się oddalić jakieś 50 km. Xylophagusy spotykam, ale wyłącznie cinctusy, ater w centralnej nie był od dawna notowany.

    • „problem polegający na tym, ze każdy kolejny komentarz coraz mocniej rozjeżdża się w pionie”
      Masz na myśli tworzące się „drzewko” komentarzy? Po prostu nie klikaj „odpowiedz”, tylko komentarz wpisuj od razu w okienku na dole.

    • Zobaczymy, będę się w następnym roku jeszcze baczniej rozglądał za rodzajem Temnostoma, ale będę musiał szukać ich w nowych miejscach, ponieważ w tym roku zlikwidowali mi dojazd do Rezerwatu Warmińskiego, gdzie fotografowałem i obserwowałem osobnika ze zdjęć w artykule.
      Szczerze przyznam, że za motylami nigdy nie przepadałem (no może po za niektórymi rusałkami czy zawisakami), do kózek mam nawet sporą słabość (co nawet widać po ich dominującej ilości wśród chrząszczy, które miałem okazję pokazać na blogu). Muchówki jednak zawsze również bardzo mnie ciekawiły i nawet kiedyś myślałem, czy by się nie zająć się bliżej bzygami albo łowikami. Jestem zawsze bardzo chętny na spotkania, wypady terenowe, dokształcanie się, także jak w przyszłym roku coś takiego będzie, to jak najbardziej chętnie wezmę w tym udział.

      S. lappona grasuje u mnie w takim jednym miejscu, w Miejskim Lesie, dlatego będę miał je na oku (zresztą, podejrzewam, że mogą tam być również inne, ciekawe gatunki). W tym roku po raz pierwszy spotkałem się z Xylophagusem (muszę posiedzieć nad tymi swoimi i spróbować dokładnie oznaczyć, na razie gatunku jeszcze ich nie ustaliłem).

      • Jest polski klucz do Xylophagusów, znajdziesz. Cechy są na czułkach. Nie pamiętam szczegółów. Zatem szykuj się na maj ( termin orientacyjny) na Bieszczady, Wołosate. Za rok Biebrza. Wiem, że daleko. A potem często zaglądamy do Przedborza, rewelacyjne miejsce. Koszty pobytu na ogół zerowe, nie licząc wyżywienia.
        Będziemy w kontakcie.

        • Gdzieś w ściągniętych kluczach pewnie mam ten do Xylophagusów, muszę tylko przysiąść i popracować nad nimi.
          Bieszczady faktyczni trochę daleko są, już w tym roku miałem zaproszenie od znajomego leśnika/botanika by zbadać jeden, tamtejszy zakątek (nadleśnictwo Baligród jeśli dobrze pamiętam), ale zobaczymy, może uda mi się w te rejony wybrać za rok. Biebrza czy przedborze jak najbardziej. Później planuje tez się ruszyć do Białowieskiego parku więc ogólnie za rok szykują się ciekawe wyjazdy 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s