18 comments on “Pająki, którym nie straszny jest mróz

    • Okazuje się, że najlepiej nad jeziorem 😀 Myślę raczej, że to przypadkowe osobniki, które jakimś cudem znalazły się w takiej a nie innej sytuacji, normalnie te pająki zimują w jakichś kryjówkach, zapadając w coś na wzór snu zimowego tzw. diapauza. tego typu stworzenia, które właśnie przypadkiem znajdują się zimą na świeżym powietrzu nazywa się chionoksenami 🙂

  1. niesamowite… pająki zimą ?!?!
    muszę zacząć się rozglądać… choć teraz przypomniałem sobie, że ledwo dwa czy trzy dni temu widziałem stado muszek z jasnożółtymi, lekko przezroczystymi odwłokami na oknie. I były mniej więcej żywe (nie podejmuję się określenia w którą stronę im było bardziej). Pomyśleć, że w grudniu dziwiłem się niepomiernie znajdując na wpół śpiącą gnojkę 😉
    tak w ogóle, zastanawiam się co jadły owe pająki? Może szukały moich much? ;-D

  2. jeszcze nie zdążyłem przeczytać artykułu o P.fuscomarginatus a tu takie zaskoczenie!
    I jeszcze Gibbaranea! Kurczę, jeden z moich ulubionych krzyżaczków.
    Świetne zdjęcia – gratuluję znalezisk 😀

    • Bardzo dziękuje 😀 Swoją drogą miło było trafić na tak ciekawego pajączka jak Gibbaranea i kto wie, co jeszcze będzie można sfotografować podczas kolejnych, zimowych spacerów… o ile tylko tęgie mrozy w końcu zelżeją 😉

  3. jestem pod ogromnym wrażeniem, też się nie spodziewałam, a wręcz nawet do głowy mi nie przyszło by w zimie szukać owadów:)a tu proszę…niespodzianka:)super, poszukam podczas następnych spacerów…dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam serdecznie:)

  4. Ostatnio wybrałem się na spacer (bo już lekko ponad zero stopni) i… spotkałem paru bohaterów tego artykułu! O ile P. fuscomarginatus mnie jakoś nie zdziwił to Gibbaranea naprawde mnie zaskoczył. Dziwne, bo chyba jest to dość rzadki pająk, a tu w warunkach zimowych spotykamy akurat ten gatunek… (choć akurat ten „mój” chyba był w diapauzie)

    • Z tym Gibbaranea to faktycznie ciekawa sprawa i choć osobiście, ten gatunek spotkałem tylko raz (na wiosnę widywałem czasami jego kuzynów), to możliwe, że nie jest tak rzadko występujący, jak mogło się wydawać. Myślę raczej, że ze względu na jego barwy maskujące, jest po prostu rzadko widywany i łatwy do przeoczenia, zaś zimą, na śniegu bardzo łatwo jest wypatrzeć zarówno jego, jak i inne gatunki w tym także fuscomarginatusa,który w innych porach roku siedzi gdzieś wciśnięty między korę i też nie łatwo go znaleźć.
      Swoją drogą ciekawe, czy ten twój to samiczka czy samczyk?

      • Samczyk, dużo ciemniejszy – strasznie mi się podoba ta zielona kolorystyka spotkanego przez Ciebie krzyżaka i te jasne, paskowane balbusy.

      • Ano proszę, wychodzi na to, że tylko samczyki grasują o tej porze roku. Fakt, mnie też to ubarwienie się spodobało, nawet wydało mi się dziwnie kontrastowe, ale widać u tego gatunku takie właśnie się zdarza 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s