68 comments on “Kątnik domowy mniejszy (Tegenaria domestica). – Nie taki diabeł straszny, jak wszyscy go malują.

  1. wspaniały i pouczający artykuł. Wierzę, że można podziwiać te zwierzęta…ale niestety w moim przypadku bezpieczne przenoszenie pająków i docenianie ich wkładu w eliminację robactwa nie wchodzi w rachubę. Jesienią miałam w domu (9piętro!) przez 2 miesiące pająki, jak nic kątniki, średnio co drugi dzień przed oczami…okazało się co wstyd przyznać, że w kanapie dla gości rozkładanej raz na ruski rok wisiała ogromna pajęczyna…płaska, lejkowata a w niej i wokół 3 pająki…od tego czasu zaczęło się wędrowanie dziadostwa po całym domu, aż ugryzł mnie jeden przygnieciony w pościeli, ból i obrzęk jak przy półpaścu, brzuch miałam cały w wysypce, a psychikę w rozsypce. Pająków boję się jak niczego w życiu od dziecka, w starym domu wyłaziły wielkie rude z piwnicy, ohydne i szybkie, owczarek nawet przed nimi zwiewał…od dziecka na widok pająka oblewa mnie pot, ogarnia paniczny strach trzymający w ryzach przez kolejne dni od pojawienia się osobnika a niekończące wrażenie, że coś po mnie chodzi jest częścią mojej nerwicy na tle arachnofobii….jestem chyba nielicznym Polakiem, który każdego dnia przegląda pościel, ściany wokół łóżka, podłogę wieczorem i rano (nigdy po ciemku nie ma chodzenia!!), kapcie szafki przed wyciąganiem rzeczy, torby przed przynoszeniem zakupów warzywnych…i człowiekiem opętanym odkurzaniem. jako dziecko mówiłam pacierz na dobranoc i prosiłam Boga, żeby nie było pająków…Moi rodzice bagatelizowali mój problem, dopóki nie widzieli mnie już jako dorosłej baby w momencie paraliżującego strachu…ojciec wystraszył się, że dostane zawału, zwłaszcza, że wraz z zabiciem pająka mój strach nie przechodzi i stan napięcia utrzymuje się przez kilka dni. Nie umiem sobie z tym radzić, jedynie tkwię w stanie gotowości, w każdym potencjalnym miejscu spodziewam się pająków, więc niczym policjant najpierw wysyłam zwiadowcę, by sprawdził pierwszy, albo dokładnie krok po kroku oglądam kazdy centymetr pomieszczenia, nie siadając przypadkowo, stojąc w jednym miejscu zdala od przedmiotów. sufit-ściany-podłoga, w pełni gotowa na ruch zabijający…

    • witam wszystkich, pajaki gryza tylko w stanie obrony lub przy dokuczaniu, oczywiscie sam nie lubie zabijac pajakow ale to juz robie z innej przyczyny.. Cieszmy sie z tego ze w Polsce pajaki nie za grozne i nie zagrazaja zyciu czlowieka.. Jezeli dziewczyny macie problem z pajakami i co z nimi zrobic prosze pisac 38358659 postaram sie pomoc je zniwelowac bez zabijania :)

      • od czasu umieszczenia mojego ostatniego postu stosuje metody tzw. zimnej wojny, czyli “informuję” kątniki i inne pająki, że lepiej ze mną nie zaczynać, że u mnie nie ciekawie i lepiej niech namój teren nie wchodzą, mianowicie, wymieniałam uszczelkę w drzwiach wejściowych, wcześniej zauważyłam, że taśma klejąca przestała działać i stąd szpary były spore, moim zdaniem zachęcające do wlatywania kurzu i pająków. Odkurzanie co drugi dzień obowiązkowo! Mycie podłóg preparatem z chlorem raz w tygodniu, mycie takim do paneli także raz minimum do dwóch razy w tygodniu…przy okazji mam mniej sprzątania w ogóle, bo przy tak systematycznym czyszczeniu prawie w ogóle nie ma kurzu. Okres wiosenny i letni to okna i balkony otwarte, ale nie zauważam żadnych pająków, much, skorków, jedynie rybiki muszę sporadycznie tępić….clor, chlor i jeszcze raz chlor nalezy stosowac w łazience, a w gdzie indziej mam czosnek na parapetach, zapach czosnku w kuchni uwielbiam, kwitnący od nasłonecznienia nie smierdzi wbrew pozorom, chyba że nos do niego parapetów zbliżymy, za to zero owadów w domu. Olejek cytrynowy na skórę, kilka posmarowań, skóra pięknie pachnie, żadnych ugryzień…gdy już komar lata koło mnie, myślę, że i pająki odgania;-)…i najważniejsze, uwielbiam balkon w kwiatach, starannie odkurzany, sprzątany, itd…lawenda, pelargonia u mnie dominuje, a one odganiają zapachem owady, stawonogi i nie tylko…mam od kwietnia balkon gotowy na sezon i żadnych robali…jak myślicie czy to oznacza, że wymyśliłam w miarę dobre sposoby, by tych zwierząt nie zabijać, tylko po prostu zniechęcić do goszczenia u mnie? Myślę, że wolno latająca i chodząca pieszo średniej wielkości papuga w domu też robi swoje;-))))

    • W 100% Cię rozumiem i polecam zaopatrzyć się w kota lub, jeśli się nie brzydzisz, w jakąś jaszczurkę w stylu agamy.

    • Doskonale to rozumiem. Sama przed snem sprawdzam kąty po 100 razy..ale przekonałam się, że to na nic w przeciągu tygodnia miałam w mieszkaniu 3 duże kątniki…Myślałam, że na zawal zejdę. Mam mieszkanie świeżo po remoncie, nowe meble..więc pytam skąd ???? I dziś mam kolejną noc z głowy przez te ohydztwa….Ciekawi mnie czy są jakieś skuteczne preparaty na to szkaradzieństwo :/

      • Dodam jeszcze tylko tyle..poczytałam artykuł, komentarze i wszędzie już widzę pająki…Czekam aż się zrobi jasno bo umrę zanim zasnę…

    • Mam taką ciekawostkę dla wszystkich bojących się pająków. Kiedyś strasznie się bałam. Nie będę opisywać szczegółów, bo każdy wie o co chodzi. Doświadczyłam jednak niesamowitego zdarzenia, które odwróciło mój pogląd na temat pająków. 2 lata temu zostałam zaatakowana w lesie przez mężczyznę, który chciał mnie zgwałcić. Niby mały związek z pająkami, a jednak. Ów napastnik rzucił mnie na ziemię w miejsce, gdzie było pełno pajęczyn. Byłam przerażona, z jednej strony sytuacją związaną z nim a z drugiej, tymi pająkami. Modliłam się by na mnie nie spadały. Oczywiście stało się inaczej. Cała szarpanina sprawiła, że wokół było pełno pająków. I nagle, dostałam olśnienia. Poczułam, że one nie mogą mi nic zrobić a jedyne zagrożenie stanowi ten facet. Odczułam radość z tego powodu, że one tam są. Cała sytuacja trwała 20 minut. Mężczyzna nie osiągnął swojego celu ze względu na mój opór i interwencję osób trzecich ale to traumatyczne przeżycie spowodowało we mnie przemianę.
      Weszłam na tę stronę, bo faktycznie wczoraj wystraszyłam się kątnika ale całe zdarzenie nieco zbladło już w mojej pamięci. Jestem natomiast w stanie przebywać w jednym pomieszczeniu z pająkiem, który tak szybko nie biega. Dotknąć tych z długimi nogami, złapać ćmę w rękę – a też bałam się panicznie. Zupełnie nie boję się ważek. Mogę przebywać w lesie i na łące, zapominając o pająkach itp….
      Nie mówię, żeby każdy szukał zboczeńca w lesie :) ale u mnie zaistniał jakiś mechanizm, który mógłby przyczynić się do walki z arachnofobią, niszczącą życie wielu ludziom.

  2. wczoraj mialam takiego w domu….. myslalam ze dostane zawalu serca. prawie cala noc nie moglam zasnac, a jak w koncu mi sie udalo, oczywiscie snilo mi sie ze uciekam przed gigantycznymi katnikami.

  3. Te pająki nie szkodzą ludzkiemu zdrowiu więc nie ma czego się bać.Ja choduje pająki od 11lat mam 404 gatunki pająków z całego świata.Jednak zainteresował mnie kątnik domowy większy , doszłem do tego że te pająki są ciekawskie i bardziej odważne od Ptaszników.

    • Oczywiście, że nie szkodzą, same z siebie, kątniki domowe mniejsze nie są groźne, wszak nie jeden u mnie mieszka i wiem to z własnego doświadczenia, natomiast co do kątnika domowego większego… mój kumpel z Warszawy ma z nimi do czynienia co rusz i nie raz go taki ukąsił, aczkolwiek były to przypadki, gdy kątnik został przygnieciony, lub też złapany. Nasze rodzime pająki z kątnikiem na czele, często są równie ciekawe, a nawet ciekawsze niż ptaszniki, choć wielu terrarystów tego nie dostrzega, dlatego cieszę się, że tak Cię zainteresowały :)

    • Ja właśnie dorwałam jednego… chyba samicę. Trzymam ją w terrarium po moich kameleonkach pigmejskich. Wydaje mi sie, że to kątnik wiejski, ale nie wiem. To taka moja metoda na walkę ze strachem. Świerszcz nie zrobi jej krzywdy? Mam też agamę brodatą i pomyślałam, że wrzucę Predzi (Predatorce:)) świerszcza.

      • Jeśli świerszcz będzie mniejszy od niej, to powinna sobie z nim dać radę, ale najpierw niech skonstruuje pajęczynę, jeśli to samica oczywiście ;)

        • Pajęczyne już zaczęła robić. Ma już lejek… ale niestety pobudowała się na wrotach klatki i część roboty jej zepsułam. Takie trzymanie kątnika w terrarium to naprawde dobra metoda walki ze strachem. Samiec nie robi pajęczyny?

        • Więc z karmieniem musisz poczekać aż zrobi nową, albo zmienić jej lokum, jeśli nadal będzie próbowała robić w tym miejscu. Dorosłe samce, skupiają się na poszukiwaniach samicy oraz godach z nimi, jedynie gdy są młode budują sieci i polują w nich na owady. Faktycznie, wygląda to na dobrą metodę walki ze strachem choć mało osób, które się boją pająków, chciało by tak robić. Zobaczymy jak bardzo to na Ciebie wpłynie :)

        • Mój szanowny małżonek mi ją upolował:D Bydlę jest cwane, łatwo się nie dało. Capnęło przynętę i spierniczyło do norki zanim mój luby zdążył przycelować słoiczkiem:) Ostatecznie po kilku identycznie wygladających próbach wyprowadził ja z jałowca wraz z dobytkiem:) Teraz zadomowiła się w dziurze w mostku. Jutro wyjeżdżamy na parę dni i nie wiem czy wrzucić jej jakiegos owada czy wytrzyma do niedzieli. Zjadła te muchy, które dostała:) a przynajmniej jedną.

        • Na pewno sobie poradzi do niedzieli, te pająki są bardzo wytrzymałe na głód, więc tutaj nie ma żadnego problemu, choć oczywiście, pewnie się ucieszy z wrzuconego owada ;)

        • Witam:) Predzia żyje sobie, je muchy, mączniaki i czasem mrówki i ma sie dobrze:)

        • A teraz zrobiła coś dziwnego. Wzięłam wczoraj jakieś dziwne stworzonko chodzące mi po nodze i jak zwykle w takich przypadkach wrzuciłam je do terrarium. Stworzonko dalej chodzi a Predzia zamiast siedziec w lejku albo na pajęczynie zrobiła sobie “pokoik” w kącie. Czy to możliwe, ze sie boi? Jak podasz mi mail to wyśle zdjęcie.

        • Zależy co wrzuciłaś, nie każdy owad nadaje się dla niej na pokarm, niektóre są trujące :) mój mail jest na stronie głównej w kontakcie ;)

  4. Ja mam problem w tym ze boje sie pajakow wszystkich ale gdy bedzie trzeba to stawie im czola tylko jak sie ich pozbyc albo wyploszyc??

  5. U mnie w domu jest mnóstwo nososzników, ale równie dużo kątników. I to wcale nie takich małych.
    Piszesz , że nososzniki polują na kątniki. Jak to możliwe? Przecież taki kątnik to “kawał byka”.
    Chyba , że chodziło tylko o małe osobniki.

  6. Te stworzenia są okropne, jest trzecia w nocy a ja przez to ustrojstwo boje się położyć do łóżka. Wszystko przez to że na dworze intensywnie popadało do tego duża wilgotność i pająki się wprowadziły do bloku, wchodzą przez dziury kominowe w łazience i ubikacji… Mój problem jest taki że panicznie się ich boje, czytając artykuł podczas przewijania zdjęć zastawiałem oczy. Żeby jeszcze sobie siedziały w tych dziurach to bym zniósł, ale jak widzę je spacerujące po domu od razu robi mi się słabo i panikuje.

    • O cholera,ogladam sobie film a tu nagle biegnie przeogromny katnik :( nigdy w zyciu takiego nie widzialam! Prawdziwy gigant,chyba mial z 10cm srednicy,albo wiecej….;( odrazu wskoczylam na stolik i zucilam na niego taka podkladke na cherbate i tp ;( szybko pobieglam do sypialni,slysze jednak ze on nie umarl tylko zyje! Jak ja usne i wstane rano…. Wszystko sie rusza i jest mi strasznie dziwnie ;( mam dostyc starych wielkich chawir :( wlasnie cos stuknelo,ups :( jestem cala mokra i znerwicowana,nie wiem czy obudze sie rano :( co za zycie,az mi sie smiac chce :p ale jest strasznie,boje sie wyjsc z luzka,MASAKRA

      • Może więc jednak zdobyć się na odwagę by zwalczyć fobię, niż mieć tak za każdym razem gdy pojawi się pająk (a sądząc po częstości występowania tych pająków, będzie tych “razy” całkiem sporo). Może ci się to wydać niemożliwe, by przezwyciężyć strach, ale nie jednej osobie to się udało (i to nawet o gorszych objawach niż twoje ;)

  7. Mieszkam w Anglii i dzieki Bogu z otwartym oknem przez cale lato, tylko kilka malych, bezczelnych sztuk wlazlo i zostaly natychmiast zabite, bo sie ich panicznie boje. Jednak na dworze w malej dziurze blisko drzwi wejsciowych mieszka “Fred”. Musi to byc katnik wiekszy, bo jak go zobaczylam, to papieros wypadl mi z reki. Freda widzialam juz kilka razy w tym miejscu i jeszcze nie udalo sie go schwytac, zanim naplodzi gromade dzieci i wszystkie porozbiegaja sie po posesji. Znajomy pocieszyl mnie, ze Fred z pewnoscia juz i tak korzysta z kratki wentylacyjnej i niedlugo zawita u mnie w lazience z szeregiem potomnych. Rozumiem tych wszystkich, ktorzy panicznie sie boja. Jesli taki bydlak wlazlby mi na posciel, zgon murowany. Nie ma mowy nawet o oswajaniu sie z potworem. Jedno z nas musi zginac. I to nie ja zabijam tylko moj maz. Boje sie nawet podejsc blizej, a co dopiero jakby to wskoczylo mi na reke albo przebieglo pod nogami. Juz teraz czuje, ze robi mi sie slabo. Przeprosiny dla wszystkich milosnikow pajakow, inaczej nie potrafie. Jesli Freda wyniesie sie gdzies dalej w sloiku, to bede sie z kolei stresowac, ze wciaz zyje i moze znow u mnie zawitac. Brrr!!!

  8. Osobiście przełamałem fobię w stosunku do większości znanych mi lokalnych pająków. W pewnym sensie wymogła to na mnie przeprowadzka, w okolicy nowego mieszkania na wiosnę oraz jesień roi się od wszelkiego rodzaju pająków, mniejszych, większych, aczkolwiek niegroźnych. Większość osobników, które z ogrodu przybłąkały się do domu łapałem na chusteczkę i grzecznie odstawiałem “na krzaczek”.

    Kątniki są dla mnie stosunkowo nowym pająkiem. Pierwszy egzemplarz w życiu natrafiłem zeszłej jesieni, w domu rodziców, niestety musiałem osobnika wyprawić na tamten świat, ponieważ moja mama inaczej spakowałaby walizki i uciekła jak najdalej od tegoż zwierzaczka. Następne dwa widziałem już u siebie, kilka tygodniu temu (czy aktywność kątników w styczniu to norma?), pierwszego zabiłem odruchowo, skoczył mi na ramię zupełnie z nienacka. Następnego “trafiłem” już kolejnego wieczora, również w kuchni gdzie spotkałem pierwszego koleżkę. Początkowo chciałem dać mu żyć, ale dostałem ataku arachnofobii, nie mogłem zasnąć, czułem jak gdyby ów pająk po mnie chodził. Więc koniec końców się go pozbyłem. I od trzech tygodni nie mogę się normalnie wyspać, przetrzepuję dokładnie całą sypialnię zanim się położę, śpię przy zapalonym świetle… ogółem nie mogę sobie z tym poradzić. Miałem w życiu do czynienia z plagą pająków, zdarzały się pająki w pościeli, ale zawsze jakoś się ogarniałem. Teraz boję się po zmroku do kuchni zejść. Jakieś rady?

  9. witam znowu “pająkowców”! idę spać, zaglądam za łóżko tradycyjnie, coś mignęło pod łóżko..hmmm, wydaje mi się, e tam…ale…taka nić dziwna…no to już nie idę spać, tylko wyciągam odkurzacz. łóżko z materacami a pod nimi skrzynie na pościel, podnosisz materace na prowadnicach otwierasz łóżko…no to wyciagam szpargały, każdą z drżącą ręką, rura na full i szukam…ostatni worek z kocami, i …jest lejek jak zwiędły spadochron tuz pod moją głową! jak nic z tego miejsca chyc chyc na łóżko gryźć…pajaka nie widzę, może w sieci, już w odkurzaczu, utopiony, bo to wodny, a może uciekł, nie wiem, na razie spokój. Ale znów trzeba bedzie wszystko wyjąć i odkurzyć, każdą szafę, każdy kąt. jedno wiem, sprzątam regularnie, często, pajaków mniej, są sporadycznie. raczej trzymają się z daleka. ich nie ma, ja nie morduję, one żyją, wszyscy szczęśliwi

  10. Tegenaria domestica dorasta do 7 cm długości każdy osobnik więc z rozstawem odnózy u samca, jak i u samicy nie jest aż tak dymorficznie, 1 cm różnicy tylko, karmię je czasem na wolności

  11. po ostatnim sprzątaniu wylazł spod pralki – z 6cm jak nic, rudy jakiś, trochę taki otępiały, wolno się poruszał, chyba spał i wysuwanie pralki go zbudziło, wszak to nocny gad…a było po 14 dopiero.

  12. Właśnie znalazłem wylinkę, niewielką, miała może półtorej do dwóch centymetrów długości. Podejrzewam więc, że to raczej młody osobnik. Ostatnio w sypialni pojawił się też jakiś maluch, muszę przejrzeć szafy, pewnie się trafi jakiś lejek. :/

  13. kilka dni temu odkryłam w domu katniki wlasnie , wcześniej nie bardzo interesowaly mnie pająki , zdarzały się sporadycznie takie cienkie zwykle blech , natomiast odkad przeprowadziłam się do dużego domu z ogrodem pojawily się monstra.!!teraz jestem w pracy i jeszcze się trzese wczoraj zabilam 4 sztuki tego cholerstwa , noc miałam z glowy .nie mam pojęcia skad to wyłazi :( boje się wrocic do domu , kot nie reaguje na nie , czy jest jakiś sposób , boje się , ze siedzza w boazri – jeśli tak to mam totalnie przewalone bo tych desek trochę w domu jest :( najgorsze ze poznajdywalam okazy roznej wielkości , ogromne , srednie , calkiem male , wniosek taki ze gdzies chyba gniazdo jest …litości…!

  14. To który ma na środku X? Bo wg jednej strony większy, wg tej tutaj mniejszy… I czy mniejszy może osiągnąć rozmiary do 1,5 cm?

    • Ja nadal obstaje przy tym, że mniejszy ma ten wzór. Nigdy nie spotkałem takiego, który ma 1,5 cm, w książkach też nie, ale nie wykluczam, że mogą się zdarzyć jakieś wyrośnięte osobniki.

  15. Ja pier(wiadomo o co chodzi) ale mnie taki jeden skubaniec przed chwilą wystraszył! Odwiedziłem piwnicę w celu pozyskania wody (trzymam tam butelki z mineralną), schylam się, wyszarpuję ze zgrzewki jedną butelkę i w tym momencie na ramię spadł mi z jakiegoś zakamarka największy przedstawiciel kątnika domowego, jakiego w życiu widziałem! Bydle było zupełnie czarne, kosmate i sam tułów miało chyba dwucentymetrowy, o odnóżach nawet nie wspomnę. Efekt? Dość powiedzieć że na parę sekund cała męskość mi się ulotniła, chyba gdzieś butelkę rzuciłem i narobiłem takiego rabanu i wrzasku że cała rodzina postawiona na nogi. =D A nawet nie mam arachnofobii! (I dzięki Bogu, bo taka k, Moni albo SX to by na zawał zeszły, a ja się tylko porządnie strachu najadłem i jakieś stare szkła tą butelką porozbijałem).

    • hahah, oj zeszłabym na bank, ale to chyba nie kątnik, w piwnicach są takie “piwniczne” wielkie jak tarantule, moi rodzice mieli piwnicę w starym domu w centrum miasta, nawet owczarek przed nimi robił kroki w tył. A teraz w nowym to przyłażą takie “ogrodowe” też czarne i grube, są między tujami i w krzaczkach. Ale może ekspert by pomógł wyjaśnić różnicę?

  16. Dziękuję za obszerny materiał, trochę mnie uspokoił, bo znowu mam parę tych istot w domu, dziś musiałam 2 zabić, najpierw na ścianie w salonie a godzinę później na podłodze w łazience, ale chyba były to te mniejsze… Pokażę go jutro mężowi, bo mi nie wierzył, że duży kątnik może ugryźć i czasem mocno zaszkodzić. W zeszlym roku przez ponad miesiąc leczyłam prawą nogę po ugryzieniu kątnika (prawdopodobnie wlazł do łóżka i go przez sen przycisnęłam) – obrzęk, silny ból, kilkunastocentymetrowa ciemna opuchlizna i przez pierwsze parę dni wysięk z miejsca ugryzienia – dwie ledwie dostrzegalne dziurki w odstępie ok. 2-3mm. A on twierdził, że to pewnie meszka mnie tak załatwiła… Mimo tego, że pokazałam mu znalezioną na pościeli nogę pająka długości 2,2 cm. Czyli cały pająk wraz z tułowiem miał pewnie koło 5-6cm. Mam kolegę, który hoduje pająki i to on mi powiedział, że to może być właśnie kątnik, tym bardziej, że oglądał przez lupę przyniesioną przeze mnie kończynę. Nigdy do panikar nie należałam, ale do dziś pamiętam trzy kolejne zastrzyki w ambulatorium (zaczęłam “odpływać”, być może jestem uczulona), potem kilka tygodni leczenia (maści przeciwbólowe, przeciwobrzękowe, rupatadyna w tabletkach) a najlepiej zapamiętałam rachunek z apteki… Brr… Nie boję się pająków, mimo niemiłych doświadczeń, bo wiem, że bez nich po tygodniu ludzkość padłaby zagryziona przez inne insekty :) ale gdyby się jednak z mojego domu wyniosły, to byłabym bardzo happy…

  17. kątnik gryzie i to boli. Mnie ugryzł w łóżku, przygniotłam go i gryzł gdzie popadnie, musiał walczyć, bo miałam wysyp śladów, a jeden wielki i to był chyba jego ostatni gryz. Najpierw myślałam, że mam półpaśca, ból brzucha, takie bąble, rumień i dostałam stanu podgorączkowego, potem chciałam się zadrapać, ale, jak po całym dniu w końcu ruszyłam pościel, to zobaczyłam rozgniecione zwłoki bez skrzydeł, masakra, wiem teraz, że dziady gryzą i trzeba się ich pozbywać. Jak? sprzątać, sprzątać i jeszcze raz sprzątać. I tak pewnie są, ale może mniej, jakoś bardzo rzadko je widzę. Sprawdziłam także taką prawidłowość, jak są rybiki i łażą wszędzie, to pająków nie ma, jak czysto i rybik sporadycznie samotny jakiś, to pająk jest na bank. Jak znajdę dziada i ukatrupię, to znowu mam pełno rybików, no pełno, powiedzmy sporo, a po czasie ich coraz mniej…i znowu znajduję dziada ośmionogiego.

  18. Niezły opis.Ja jak byłem mały to łapałem je z kolegami żeby dziewczyny straszyc w szkole.Łaziły mi po ręce ale teraz widze ze moga przegrysc skore.Mimo wszystko lubie pajaki i zaczałbym chodowac jakiegos moze polecasz cos w miare w dostępnej cenie i z ładnym wygladam pasznika jakiegos albo coś?

  19. przepraszam mam pytanie:)
    jak wygląda ugryzienie pająka domowego ?
    moja mama ma na brzuchu czerwoną może z 6cm . plamę i w tej plamie takie jakby pod skórą takie strupki albo krwinki czy zaschniętą krew takie kropeczki , nie którzy mówią , że to ugryzienie pająka lub półpasiec czy mozliwe ze to pająk ? czy całkiem co innego ?

  20. Z trudem doczytałam do końca. Za dużo zdjęć.
    Ma ktoś jakiś pomysł jak ich się z garażu pozbyć zanim kratkami wentylacyjnymi wproszą się do domu?? Byłam gotowa kupić jakiś ultrasonic ale ostatecznie zrezygnowałam, czytając na jakimś forum, że podobno nie działa. Mam w domu małe dzieci, wózek trzymam w domu – ze strachu, ale zima idzie i będzie to zbyt upierdliwe. Chciałabym je wyrzucić jakoś humanitarnie, bo i tak nie podejde na tyle blisko żeby któregoś zabić (o wynoszeniu nie ma mowy!!). Usiłuję zachować spokój ale jesienią podobno pchają się bardzo na lokatorne, ohh ja już boję się wejść do garażu, nie gaszę w nocy świateł w sypialniach, a choć żadnego nie widziałam jeszcze od ubiegłego lata, to czuję, że wkrótce się pojawią, bo zabiłam wczoraj jednego maleńkiego pajączka pędzącego po ścianie i spodziewam się że to właśnie kątnik był, wniosek – pewnie jest gdzieś tutaj w domu ich gniazdo. Mieliśmy podmurówkę z kamienia, ale w starym budownictwie to raczej defekt niż ozdoba i jakość, więc poszedł styropian i teraz te paskudy nie mają gdzie mieszkać, jak tylko z nami w środku.
    Szanowny autorze, skoro znasz tak dobrze te pająki, a jednocześnie jesteś ich przyjacielem, powiedz co trzeba zrobić żeby nie musieć ich zabijać we własnym domu. Tylko mi o pokochaniu nie piszcie..

    • “Co zrobić żeby nie musieć ich zabijać we własnym domu?” Po prostu tego nie robić ;) Pająki mają to do siebie, że praktycznie są wszędzie i zupełne ich usunięcie nie jest zbytnio możliwe (na miejscu usuniętych, prędzej, czy później pojawią się kolejne, one już tak mają ;)). Owszem, pewnie można by użyć środków chemicznych, ale takowe z pewnością nie są zbyt zdrowe dla samych użytkowników domów, nie mówiąc o dzieciach. Jedyna rada to przyzwyczaić się do ich obecności. Nie będę pisał o ich kochaniu, bo i takiej potrzeby nie ma. Zawsze jednak wychodzę z założenia, że zamiast z czymś walczyć, lepiej to zaakceptować, a strach przed pająkami, jak każdy inny, można przezwyciężyć. Trzeba jedynie chcieć ;)

      • Moja historia jest taka. Działo się to przed kilkunastu laty. M3 w bloku, zsypy na korytarzach, a w mieszkaniach co? Prusaki. Zatrzęsienie, epidemia, nie szło tego zwalczyć żadną miarą. Potem okazało się, że pode mną mieszkał niezbyt ogarnięty sąsiad alkoholik nie dbający o czystość. Tak się złożyło, że wyprowadziliśmy się z mieszkania na kilka lat. Tak więc moje mieszkanie stało się domem prusaków i nasoszników. Kątnik mieszkał jeden, pod zlewem i miał na imię Karol. Kiedy wróciliśmy do mieszkania po kilku latach to w każdym zakamarku, w każdym kącie, szafce, szufladzie była pajęczyna, a w niej pozawijane w kokony prusaki. Wnoszę stąd, że przez kilka lat moje mieszkanie było dosłownym rajem dla zwycięzców, którym okazały się nasoszniki. Karol przetrwał, większość nasoszników sobie poszła opuściwszy pajęczyny, a w mieszkaniu przez następnych 5 lat nie było ŻADNEGO prusaka. Bez chemii. Widocznie każda możliwa do opanowania przez prusaki szczelina i wszystkie drogi dojścia do mieszkania tych brązowych, śmierdzących paskud miała swojego nasosznika, który zadbał, żeby prusaki omijały te miejsca z daleka. Karol został przed remontem wyprowadzony na korytarz i sobie poszedł mieszkać do innego sąsiada. Teraz prusaki wróciły – tłuczemy je chemią niestety bo pająka żadnego nad czym serdecznie boleję, a wyprowadzić się na kilka lat nie mogę. Do remontu, jak wspomniałem, przez 5 lat żyłem sobie z tymi pająkami, Karolem i nasosznikami i ani razu nie zostałem ugryziony. Pająki nie wyżerają i nie niszczą wam pożywienia, nie obsrywają wszystkiego dookoła, nie śmierdzą i naprawdę nie mają ochoty was straszyć, a wykonują bardzo pożyteczną robotę. A żeby ją skutecznie wykonywać muszą wyglądać właśnie tak, jak wyglądają. Acha – brzydzę się pająków i ogólnie większości robali, pająka do ręki za Chiny bym nie wziął.

        • Widzę że nie ma konkretnej odpowiedzi, a zaczyna sie to robić już fobią, zwłaszcza po przeczytaniu historii o wskakiwaniu na ramię znienacka albo wchodzeniu do łóżka.. ja myślałam że garaż to już szczyt możliwości zbliżenia się do człowieka:( wyobraźcie mnie sobie jak widzę to koło dziecka w wózku, chyba oszaleję nie wiedząc czy zabierać dziecko czy poddać się własnemu strachowi!!:(
          od listopada dziecko będzie z dziadkami, a im raczej to będzie wisiało kto tam rezyduje i może wleźć do gondoli, bo jeszcze ani jednego okazu nie widzieli, a zatem po prostu ustalę że wózek nie będzie w garażu, proste. Powiedzcie mi tylko jedno: czy one moga wejść jakąś dziurą do samochodu – okna i drzwi są zawsze szczelnie zamknięte. Jeśli tak, to wypadek murowany (z tym to już nawet mój mąż nie walczy, że ‘kiszę’ samochód w garażu i dał już spokój bo widzi że to nie jest śmieszne, zresztą, odruchowo sam się cofa na ich widok i za chwilę rusza do ataku jak nigdy na żadne pająki nie ruszał:P). Może to jednak była tylko chęć uspokojenia mnie i lepiej użyć w samochodzie jakiejś chemii? Przecież jak skłamał to mi prawdy nie powie.. Panowie, znacie się to mówcie, bo będziecie mnie mieli na sumieniu.
          Nasoszniki – jako wróg mojego wroga – stały się moimi przyjaciółmi, zatem od kiedy przeczytałam tą notatkę – nie ruszyłam ani jednego i z ulgą oddycham że w ogóle są w domu:) Szkoda że to nie one tak szybko latają, a kątniki byłyby takie powolne – byłoby idealnie i znaczniej prościej, pod wieloma względami:P

        • Ja już swoją odpowiedź dałem, najprostsza jaka może być. Jeśli faktycznie jest to fobia, to dla dobra wszystkich, najlepiej poddać się odpowiedniej terapii u psychologa, tak by później nikt, nie musiał mieć nikogo na sumieniu ;) A w samochodzie, pewnie jakiś pająk, przypadkiem się zaplątać może, ale wątpię by tak same z siebie, tłumnie pchały się do samochodu, tylko po to, by straszyć ludzi. Że już o wyskakiwaniu znienacka na ramię nie wspomnę ;)

        • Zamurowało mnie dzisiaj na widok.. szypułki od pomidora rzuconej na stół niby dla żartu:P
          Raz to śmieszne, raz straszne z tymi pająkami. Najgorzej w nocy oczywiście (kto tu opowiadał o wylince i mi się przypomniało tym razem??) wygląda na to, że Wasze – obce – historie doprowadzają mnie do histerii!!
          Jeszcze żyję i nawet korzystałam z samochodu. Jeśli tam ich nie będzie, to niech będą sobie gdzie chcą. Ale chyba żaden psycholog ani psychiatra mnie nie wyleczy.
          Pozdrawiam wszystkich, zwłaszcza tych, co właśnie robią przeszukanie w sypialni i dzięki za pomoc tym, co jej nie zamierzają robić:)
          Dalej będę śledzić losy tego cyklu komentarzy:)

  21. Pingback: Kątnik domowy większy (Tegenaria atrica). | Świat Makro.com

  22. “Ale chyba żaden psycholog ani psychiatra mnie nie wyleczy.”

    Generalnie fobii czy dziwnych zachowań nie leczy się dopóki ne utrudniają choremu życia. No bo po co? Ale robienie przeszukania w sypialni bo a nóż znajduje się tam pająk wskazuje jednak na problem kwalifikujący się do terapii. Lekarz nie doprowadzi do tego, że po kuracji zaczniesz hodować ptaszniki i jeść obiad z ptasznikiem na ramieniu. Terapia umożliwi ci życie bez chorych akcji typu bezsensowne przeszukiwanie sypialni. Terapia umożliwi ci niepodejmowanie akcji ZANIM jakiegokolwiek pająka zobaczysz. Tak a propos, jak wspomniałem, brzydzę się pająków i jakby ktoś znienacka nastraszył mnie taką szypułką pomidora to też bym nieźle podskoczył. Co nie przeszkadzało mi literalnie mieszkać w otoczeniu pająków. One naprawdę nie mają interesu żeby krzyżować swoje ścieżki z twoimi i wszystkie, jak jeden mąż, mają bardzo zaawansowaną człowiekofobię. Tylko one nie mogą pójść z tym do lekarza :)

    • No właśnie, a szkoda:)
      Ja tam z ptasznikami nie zamierzam się oswajać, to już przesada:)
      Chodzi mi tylko o kątniki, bo kojarzą mi się ze śmiercią i trupami, po których latają. Zabijać nie zabijają, to już wiem ale skojarzenie pozostało paskudne. I jeszcze to, że tak szybko biegają, co sprawia, że budują wrażenie przewagi nad człowiekiem, a zwłaszcza w zajętym opanowywaniem własnej słabości na sam ich widok. Bezsilność i tyle.
      Chętnie bym swoje ‘maluchy’ oddała, gdyby to było tylko takie proste.

      Co przyjdzie nowy komentarz, to liczę, że ktoś powie:
      Wiem, wiem jak to zrobić żeby się wyniosły skutecznie!!
      Ale cudu nie ma, a szkoda. Za dużo zwolenników się pojawiło:D Bo tu ponad połowa wpada pozachwycać się nimi, a reszta to grupa tych, co jak ja szukali w sieci co to tarantule ma w domu i jak się tego pozbyć poznając zwyczaje wroga..

      Wiem, sama siebie słysząc stwierdzam, że jestem nienormalna.

  23. Ja miałam pewien niezbyt miły incydent z pająkami. A mianowicie. Od dziecka bałam się pająków. Nagle stwierdziłam, że jest to niczym nie uzasadniony strach. Bo co kurcze one mi zrobiły? Nie wiedziałam w tedy, że one mogą kąsać. Przeprowadziłam się z rodzinką do nowego miejsca. Tak pająki o wiele większe niż w mieście (mieszkam na wsi). Uczyłam się z nimi żyć. Głupia brałam je na łapy od tych najmniejszych do coraz większych nie bojąc się żadną interwencją z ich strony (bo co w końcu to nie durne osy). W końcu jeden zrobił sobie sieć na framudze okna zasłoniętą odwiecznie roletą. No to go zostawiłam, szczególnie że nie był za wielki. Łapałam mu nawet muchy. Miną jakiś czas, aż tu przychodzę do pokoju a na sieci nie ma mojego Chodowlanka (pierwsza nazwa bo nie znałam takiej jak kątnik). Smueteczek. Minęło jeszcze więcej czasu. Zdążyłam już o nim zapomnieć aż pewnej pięknej nocy obudziłam się z przeświadczeniem, że łazi po mnie jakaś ciężka mucha. Klapnęłam ręką żeby zleciała. Chwila przerwy…. znowu lizie mi po ręce… a niech se lizie mi się spać chce….ale jakoś dziwnie lizie….trudno….złazła mi z ręki …. jakoś dziwnie chrobocze. Wzięłam latarkę stojącą przy łóżku (od czasu kiedy niespodziewanie mi światło wyłączyli) świece i widzę, że na mojej poduszce tkwi jakieś bydle! BYDLE! W przypływie paniki rzuciłam w niego latarką i wybiegłam krzykiem budząc cały dom. Od tamtej pory go nie widziałam a w moim pokoju mam nowego pająka który (sprawdziłam) nie wyrośnie na tak dużego. Gdy podrośnie to go wyniosę.

    • Hej Marta,
      ale po co te pająki w pokoju? Bo nie rozumiem, jak możesz spać z nimi w pokoju tak luzem, niektórzy zapaleni hodowcy trzymają je w zamknięciu, po co się tak męczysz? I to jeszcze po takim przeżyciu. A jak znowu wlezie Ci do łóżka w nocy?
      No podziwiam Cię, jesteś odważniejsza niż niejeden facet (panowie, przykro mi)!
      Wow, pozdrawiam:)

  24. Jeden nieduży acz zgrabny samczyk złapał się dziś u mnie w pułapkę wannową. A potem ja go złapałam w pułapkę słoikową – i właśnie przed chwilą poleciał na dwór szukać tam szczęścia. ;)

    • Wczoraj wypatrzyłem na białym murku samicę kątnika większego… będę musiał chyba uzupełnić artykuł o nim o nowe zdjęcia. Swoją drogą, jak na takie miłe pajączki, to wywołują sporo emocji, zwłaszcza jeśli spojrzy się na powyższe komentarze :D

      • U mnie białych murków bez liku, może też przesiadują na nich miłe samiczki, i może mój maluch na którąś trafi. ;) A nowe zdjęcia zawsze są mile widziane. :)
        Oj tak, emocji tu wiele, okropnie długo musiałam przewijać stronę. :D

        • Pewnie i przesiadują tylko takie rzeczy to w środku nocy się przeważnie dzieją. Będę musiał wiosną trochę je poobserwować, bo np. znajomy w Warszawie dość często obserwuje duże ilości samic kątników na ścianach swojego domu i ponoć ma to związek z godami, chodź, teoretycznie u kątników gody wyglądają inaczej więc też jest to ciekawe zagadnienie do wyjaśnienia :D
          Emocji wiele, sposobów na walkę ze strachem przed pająkami też… niektóre naprawdę zaskakujące, ale grunt, że skuteczne :D Osobiście mam nadzieje, że drugi artykuł o kątnikach, który nie tak dawno napisałem rozładuje napięcie… a w każdym razie przeniesie część takich dyskusji i ułatwi poruszanie się tutaj, bo komentarzy faktycznie się sporo narobiło :)

        • Samice kątników przesiadujące na ścianach domu? Hmm. No wiesz, jakoś wątpię. :D
          Tak szczerze, to chciałam się wpisać pod artykułem o kątniku większym, ale ten mój był taki malutki… jakoś nie wypadało. ;)
          Sama też nie lubię, jak pod jednym wpisem jest zbyt dużo komentarzy, więc chyba dobrze będzie już zakończyć naszą dyskusję tutaj. :)

        • Akurat ja nie mogę wątpić, ponieważ byłem naocznym świadkiem samic kątników na ścianie domu znajomego, choć nie w takiej ilości jak to zazwyczaj u niego bywa. Zresztą dwa zdjęcia w artykule o większym o tym świadczą :D Muszę dokładniej rzecz zbadać, ale to wiosną ;)Mały powiadasz? To mógł być równie dobrze młody osobnik większego, ale to by trzeba dokładniej zbadać twoją populacje, bo z tego co obserwuje, tam gdzie są mniejsze niema większych i na odwrót. Ok, skończmy już o nich pisać i pozwólmy makabrze żyć…. Przynajmniej do wiosny :D

        • No dzięki, naprawdę.
          Od razu lepiej się poczułam z myślą, że i tych i tych na raz nie da się posiadać pod jednym dachem.. ;)
          Czy to ważne kto przesiaduje na ścianach, znaczy czy to samce czy samice? Szkoda, że ja nie mam tyle odwagi żeby podejmować się takich obserwacji, a potem wziąć udział w dyskusji, bo u nas latem było ich tam pełno. A uciekały w ziemię, to jest dopiero koszmarny widok, jak się zakopują!
          Rozumiem, że wiosną będzie nowy wysyp? Ekstra, nie mogę się doczekać:)
          Jeszcze trochę i może też zacznę je ganiać z aparatem:)

        • Zakopują? To coś nowego. Jeszcze nie widziałem kątnika, który by się zakopywał, nie słyszałem o tym, ani nie czytałem. To by byłe warte obserwacji i udokumentowania zdjęciami albo nawet i filmem :D Może to “jeszcze trochę” do wiosny upłynie i wtedy byśmy mogli pogadać o tym nietypowym zachowaniu kątników. Oczywiście jak najbardziej wiosną się pojawią, tylko nie wiadomo w jakiej liczbie, więc to również było by warte odnotowania :D

        • Wlazily z luzny piach, dlatego kojarza mi sie z trupami!!!
          Czyli rozumiem ze wiosna bedzie tego sporo? Do tej pory jakos dalam rade, zawsze schylam glowe i patrze tylko w kierunku celu do ktorego zmierzam, natomiast wozek trzymam w domu albo w bagazniku, a dziecko zawioze jutro pierwszy dzien do zlobka wiec z tym problemem juz mam spokoj:) one niestety opanowaly garaz i schowek obok. Zobaczymy co bedzie wiosna, bo to bedzie pierwsza po zaslonieciu im kryjowek w brzydkim i dziurawym ku ich uciesze piaskowcu. Wlasnie podczas remontu zwrocil na nie uwage jeden z robotnikow! Tez sie chyba bal.. moze udalo by sie to nagrac, to bedzie sukces przede wszystkim dla mnie. Dodam ze na pewno kopaly w ziemi swiadomie, w strone muru domu i wspomnianej kryjowki w postaci garazu. Makabra taki widok, na samo wspomnienie dostaje gesiej skorki.

      • No daj żyć, patrząc na komentarze, to wielbicieli wsrod komentujących jest garstka;) ja do tej pory zamykam oczy i przewijam strone na dół:)
        Tez ostatnio się nadziałam na jednego. Szczęście w nieszczęściu że akurat odkurzałam i odruchowo zwiałam po posiłki, ale nieskuteczny but zastąpiłam robocleanem, bo do zwyklego odkurzacza to bylby bezsens go zapraszać. Uff. Wybaczcie. Jeden chyba (niestety) nie zaważy na stan populacji..

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Twitter picture

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s