57 comments on “Szerszeń europejski (Vespa crabro). – Owad, któremu lepiej nie podskakiwać.

  1. świetne zdjęcia
    jakim cudem udało Ci się je sfotografować? Przed nami uciekają i ewidentnie nie godzą się na sesję ;-)
    Przy okazji więc możemy potwierdzić to o czym piszesz: w typowych warunkach szerszenie bardziej boją się człowieka niż – teoretycznie – człowiek szerszeni.
    A zdjęć zazdrościmy… to się nazywa łup ;-)
    Ciekawi jesteśmy czy duża ważka nie poradziłaby sobie z szerszeniem.

    • hehe, no nie było łatwo, grasowały pośród gałęzi lilaku, i co puknąłem dyfuzorem o gałąź to zaraz odfruwały, płochliwe są skubańce, ale do co niektórych na szczęście udało mi się podejść, choć wcześniej przez całe lato ani razu nie udało mi się zrobić im dobrego zdjęcia, bo zawsze mi uciekały ;/ Z tą ważką, to raczej było by na odwrót. Obserwowałem kiedyś (dawne to były dzieje, jeszcze do podstawówki chodziłem, ale to zapamiętałem), jak do całkiem sporej ważki, chyba lecichy, dobierała się mała osa, i i ważka za żadne skarby nie mogła jej pokonać, także jak małej osie się udało obezwładnić dużą ważkę, to szerszeń sobie z nią spokojnie poradzi, tym bardziej, że ważki unikają atakowania groźnych owadów :)

      • no to jak ważka nie da rady to inne owady tym bardziej ;-)

        myślę jeszcze o pająkach. Szerszenie latają na średnim lub wysokim pułapie więc teoretycznie mogą wpadać w sieci krzyżaków ogrodowych lub polnych, ale pytanie czy ich sieci są w stanie utrzymać tak silnego owada?

  2. Łowik szerszeniak i duże wierzchołówki to jedyne owady, które dadzą radę szerszeniowi, bo są tak samo duże jak on i też mają jad, choć nie mają żądła za to mocną kłujkę, także one mogę pokonać szerszenia, choć nie jest ich głównym celem (muszę kiedyś pokazać taką wierzchołówkę bo mam ją na zdjęciach :) Co do pająków, to spokojnie sieci krzyżaków i tygrzyków wytrzymały by ciężar szerszenia, zwłaszcza tych ostatnich, bo tygrzyki polują często na duże pasikoniki i ważki :)

    • tygrzyk plecie mocne sieci, ale z tego co widzielismy – Ty też o tym pisałeś – zakłada je bardzo nisko, ukryte w trawach. Szerszeń tam nie wleci. Ale, teoretycznie, gdyby wleciał, to chyba faktycznie miałby spory problem ;-)

      swoją drogą, nieźle się ulokowały – praktycznie na szczycie piramidy pokarmowej ;-)

      • Dlaczego nie? Szerszenie często buszują nisko, pośród roślinności szukając pokarmu, więc jest bardzo spora szansa, że w nią wpadnie , i na pewno nie wplątał by się, bo właśnie jak pisałem, tygrzyki budują mocne pajęczyny, więc pewnie bu już się z niej nie wydostał.

        Jemu jako jednemu z nielicznych owadów się udała taka wygodna lokalizacja ;)

  3. Polują w nocy czy tylko jakiś czas po zmierzchu? O ile jeszcze widywałem je dwie trzy godziny po zachodzie słońca gdzieś tak do północy to już później nie.

    • Polują całą dobę, także w nocy, choć wtedy ich aktywność jest znacznie mniejsza i przez to rzadziej się je o tej porze widuje, ponoć zdarza im się przylatywać do światła, choć sam tego nie obserwowałem.

      • Miałem wrażenie, że przylatują do światła i/lub ciepła (nasze biesiadowanie w drewnianej oświetlonej altance), może w pogoni za ćmami, ale choć ciem sporo było wewnątrz to ich nie atakowały. Inna koncepcja, może wabił je zapach nagrzanego drzewa lub jedzenia na stole?
        Inna moja obserwacja dotyczy dnia; że często latają w jakby wytyczonych korytarzach powietrznych, prawdopodobnie pomiędzy miejscem żerowania (np „obgryzanymi” młodymi pędami wierzby) a gniazdem.

      • Z niemałą przyjemnością zapoznaję się od kilku godzin z Twoim (mam nadzieję, że mogę tak bezpośrednio) blogiem i jestem pod jego dużym wrażeniem – zdjęcia są fantastyczne i pasja niewiarygodna – jestem pełen podziwu i przy okazji podbudowany, że są jeszcze ludzie z taką pasją.
        Ale do rzeczy.
        Szukałem informacji o tych niewątpliwie osobliwych, ale także „przerażąjących” stworzeniach z prostego powodu – od pewnego czasu mam świadomość znajdującego się na mojej posesji ich gniazda! Fakt, stresują mnie swoją obecnością z kilku powodów – zrobiły gniazdo w otulinie rur grzewczych (nie znam rozmiaru gniazda!) i muszę (musimy) pod nim przechodzić (to odległość nie większa niż 50 cm nad głową), a dodatkowo obiwam się o syna, który ma 2 miesiące i w tak ładne dni wychodzimy z nim na ogród by korzystał z pogody.
        Normalnie pewnie nie zabierałbym głosu na forum, niemniej po przeczytaniu tekstu i teraz śledzeniu postów muszę odnieść się właśnie do powyższego. Piszesz „ponoć zdarza im się przylatywać do światła” – muszę to niestety potwierdzić i to ze 100% pewnością. Pracując codziennie wieczorami przy komputerach mam w pokoju zapaloną lapkę – codziennie jeden lub kilka szerszeni uderza w moją szybę z całkiem dużą siłą (słychać doniośle te uderzenia), by po chwili odlecieć.
        Tyle w temacie.
        Jeszcze raz gratuluję pasji i życzę dalszej tak interesująćej drogi rozwoju.

        Z wyrazami szacunku,
        Tomasz Przybyła

      • Przylatują nocą do swiatła. Obserwowałem to tysiące razy. Od około 30 lat szerszenie są moimi sąsiadami. Jedyny problem z takim sąsiedztwem polega na tym, że wcinają moje ulubione gruszki. :-)
        Tynf.

  4. Przy zmierzchu głupieją, to była jedyna pora, gdzie mogłem bezpiecznie pozbierać to, co spadło z jabłonki lub co jeszcze na niej wisiało, a miało zamiar zlecieć. W ciągu dnia nie szło, w co piątym jabłku siedział jeden delikwent i buczał jak B-29. Zaś w kwestii agresji – z tym jest różnie. W knajpie usiadł na przedramieniu kolegi, pijącego piwo, użądlił go nie zaczepiany i odleciał. Koledze ręka spuchła z dużym siniakiem. Podejrzewam, że pot z zapachem piwa musiał robotnicę rozzłościć. Albo gdzieś blisko knajpy było gniazdo.

    • Jestem niezależnym Entomologiem współpracującym z Królewskim Towarzystwem Entomologicznym w Londynie, w specjalizacji „Życie i zachowanie Os Społecznych”. Zdziwił mnie fakt zachowań Szerszenia w Pańskiej wypowiedzi. Zajmuję się Szerszeniami ponad piętnaście lat i nigdy mnie nie zaatakował, bez powodu. Kiedy szerszeń czuje się zagrożony, przy uderzeniu go ręką, może zaatakować. Natomiast w innym przypadku, ignoruje osobę z która ma styczność.Zainteresowanych zapraszam na moją stronę w temacie „odpowiedzi na listy „

  5. Mam pytanie. W domu konkretnie w filarze wentylacyjnym zagnieździły się szerszenie. Próbowaliśmy pozbyć się ich dymem. Najpierw opuściły gniazdo, jednak gdy przestaliśmy zadymiać po ok. 2 godzinach zauważyliśmy że szerszenie zaczęły zalepiać otwory kratki wentylacyjnej przez co dym nie mógł się wydostać, lecz zostawiły mały otwór na wejście. Czy możesz mi powiedzieć dlaczego tak się zachowały?

    • Widać chciały po prostu zmniejszyć możliwość dostawania się dymu do środka, zostawiając sobie jedynie mały otwór wejściowy :) Osobiście nigdy nie obserwowałem takie zachowania, ale jak widać jest ono możliwe.

  6. Nareszcie znalazłam sensowną wypowiedź na temat tych fantastycznych owadów. Kiedy w szopie na działce objawiło się gniazdo (w starym i nieużywanym domku dla ptaków), postanowiliśmy nie ingerować. I dobrze zrobiliśmy. Goście są uprzedzeni o lokatorach i wiedzą, żeby przy nich nie robić wiatraka, a jak przylezie złodziej… Cóż, sam będzie sobie winien. Gniazdo już się wylało poza domek. Będzie ciekawie je obejrzeć, jak już opustoszeje. Nawet zaczęłam lubić odgłos lecącego „bombowca”. Są tak zajęte sobą, że czasem na nas wpadają, ale zaraz uciekają jakby im było głupio.
    Podziwiam zdjęcia. Można zajrzeć szerszeniowi w oczy. (^_^)

      • Jestem zdecydowaną zwolenniczką naturalnych metod walki ze szkodnikami, a przez ostatnie dwa lata złodzieje wynieśli nam już trzy pompy do studni, a nawet złamane widły i zepsutą kosiarkę. Dlatego ich nie lubię. Za to nasze szerszenie – bardzo. Myślę, że walnie się przyczyniają do ograniczenia liczby komarów. Wczoraj znów do nich zajrzałam. Oczywiście moje zdjęcia są dużo bardziej amatorskie, ale na ekranie laptopa widać o wiele więcej niż „na oko”.
        Mam pytanie nie związane z szerszeniami. Czytałam gdzieś, że duża ilość mrówek świadczy o czystości i zdrowiu środowiska. Czy to prawda? Na naszej działce są mrówki co najmniej czterech gatunków. Od wielkich czerwonych po maciupeńkie czarne. Te ostatnie są okropnie jadowite, ale niech sobie żyją.

        • Mój kumpel ma u siebie na poddaszu gniazdo os, i potwierdza, że ich obecność sprawiła, że praktycznie nie ma kłopotów z komarami, więc z szerszeniami pewnie będzie podobnie :)
          Jeśli chodzi o mrówki, to wiele gatunków bywa bardzo pożytecznych, zwłaszcza mrówki leśne (rodzaj Formica), które zwalczają mnóstwo szkodników i sprzątają las z różnych naturalnych nieczystości, choć, jest pewien minus obecności mrówek, bowiem o ile zwalczają np. gąsienice motyli itp. to biorą pod opiekę mszycę i bronią je przed naturalnymi drapieżnikami np. biedronkami, w zamian za spadź. Tak jest z wieloma mrówkami, ale jest to naturalne zjawisko i nie jest ono jakieś niekorzystne, bo wiele drapieżników radzi sobie mimo mrówczej ochrony :) Niektóre gatunki mrówek, np. mrówki faraona, czy hurtnice czarne mogą być szkodliwe, zwłaszcza te pierwsze, gdy zalęgną się w domach. Z mrówek, jedynie Wścieklice, zwane też czerwonymi mrówkami (Rodzaj Myrmica) mają żądła, a więc także i jad. Inne głównie gryzą napastników, zaś mrówki leśne, mogą także strzelać kwasem mrówki i polewać rany wygryzione przez żuwaczki. Generalnie mówiąc, mrówki są bardzo potrzebne w środowisku naturalnym, by utrzymywać równowagę biologiczną, ale niektóre gatunki, mogą przysparzać człowiekowi kłopotów.

  7. Ha! Rozwija nam się cała korespondencja! W kwestii komarów bardzo nam pomagają mieszkańcy naszego własnoręcznie wykopanego jeziorka o takich wymiarach i głębokości, że po paru latach utworzył się tam zrównoważony ekosystem. Są nartniki, ważki, pływaki żółtobrzeżki i inne chrząszcze, traszki i oczywiście różne żaby, a nawet dwie ryby. Nie wiem skąd. Chyba dzikie kaczki przyniosły ikrę. Na pobliskiej działce moich rodziców są chmary komarów, a u nas prawie wcale. Leśne mrówki zawitały dwa lata temu i już zbudowały pokaźny kopczyk. Mszyce mi nie przeszkadzają, też są częścią przyrody, a mrówki zbierają spadź, która szkodzi roślinom, więc niech im będzie na zdrowie. W ogóle zauważyłam, że jeśli za bardzo nie przeszkadzamy, to wszystko się jakoś samo układa i równoważy. Nawet grzyby zaczęły rosnąć. (^_^)

    • Hehe, taka korespondencja zawsze jest u mnie mile widziana :D Jak się żyje z przyrodą w zgodzie i w harmonii, to zawsze to wychodzi na dobre i człowiekowi i naturze właśnie :D Zawsze chciałem mieć wodne oczko, ale póki nie zmienię mieszkania w kamienicy na domek z przydomowym ogródki, będę musiał korzystać z naturalnych stawów, a znam kilka takich ;) Z tymi grzybkami to fajnie, choć szkoda, że te ogródkowe nie zawsze są dobre do jedzenia, ale ważne, że wszystko u Ciebie ładnie się rozwija ;)

      • Grzyby mam jak najbardziej jadalne: prawdziwki i koźlaki! Są też maślaki i kanie. Ich obecność dobrze wpływa na drzewa dzięki mikoryzie. Bajorko wykopaliśmy własnymi rękami, ma 1,5 metra głębokości i około 15 metrów kwadratowych powierzchni. Warto było. Mogłabym nad nim siedzieć godzinami. Ale daleko mu do pewnego urokliwego jeziorka w pobliskim lesie i okolicznych starorzeczy Bugu. Tam to dopiero tętni życie!

  8. Mam kłopot z szerszeniami. Już drugi raz w ciągu ostatniego tygodnia wlatują do mieszkania – pierwsze piętro. Dziś wleciał przed północą – panował cały dzień iście afrykański upał, 35 stopni, a potem burza piaskowa, ulewa i wichura. Panicznie nie boję. Nie wiem, skąd się biorą, czy gniazdo jest pod dachem bloku (blok ma trzy piętra), czy z oddalonego o kilka metrów ogródka działkowego. Nie wiem, czy w tej sytuacji powinnam wypuszczać córką na podwórko. Co mam zrobić, czy moskitiera okienna zatrzyma takiego bombowca?

  9. Witam
    Na strychu,przy belkach nośnych jest kokon os albo szerszeni,podeszłem do niego dosyć blisko i nic się nie działo,a wokoło nic nie latało czy to możliwe że owady mogą spać?:)Czy to gniazdo jeżeli jest puste to mozna usunąć ręcznie?
    Za odpowiedzi dziękuje
    Pozdrawiam

  10. Witajcie! Mieszkam od pół roku w domu na wsi za miastem..piękna sprawa, gdyby nie szerszenie..oczywiście jest duużo mrówek, żuczków, pszczół itp. ale szerszenie mnie przerażają gdyż jestem uczulona na osy..i najprawdopodobniej szerszenie też..nie panikuję udało mi się 40 lat przeżyć wśród os i jakoś jeszcze żyję..ale z szerszeniami sprawa jest dosyć ciężka..potwierdzam, że przylatują do światła..najpierw myslałam, że to żart, ale nie na 100% przyciąga je światło..wystarczy kilka sekund i już są..to obłęd, nie możemy w domu zapalić światła przy otwartch drzwiach lub oknach..jest upał, ale okna muszą być zamknięte..gdy jest zgaszone światło można spokojnie otwierać okna, wtedy nie przylatują. Gniazdo jest po drugiej stronie ulicy w barakowozie na czjejś działce, niestety nikt tam nie przyjeżdża więc nic z tym gniazdem nie można zrobić..
    tutaj jest sporo dzieci..ja też mam ich dwoje..normalnie boimy się..dziecku nie da się powiedzieć, nie machaj rękami..dzieci się bawią..a szerszeń może myśleć, że to atak..może doradzicie co najlepiej w takiej sytuacji zrobić..

  11. Witam serdecznie….właśnie dzisiaj po raz trzeci (w ciągu tygodnia) wpadł mi do mieszkania przez balkon szerszeń. Wpadam wtedy w straszną panikę i kiedyy ON szaleje w okół lampy,ja spryskuję GO jakim-kolwiek sprejem,żeby uciekł.Niestety ON ani myśli i psikam tak długo aż spadnie gdzie-kolwiek i niestety GO zabijam-bo tak bardzo się boję,że mnie użądli.Wiem ,że to nie humanitarne,ale mój strach jest większy od rozsądku.Proszę poradżcie mi jak inaczej pozbyć się ,intruza nie narażając się na użądlenie.Pozdrawiam serdecznie autora zdjęć i tekstu.

    • Też mi się zdarzyło, że wleciały do mnie do domu szerszenie, ale zawsze wieczorem, przywołane palącą się lampą. Mój sposób na to jest prosty – skoro lecą do światła, światło trzeba zgasić, żeby ich nie „przywoływało”. Można wtedy na balkonie umieścić jakieś światło, albo po prostu otworzyć szeroko drzwi i trochę je w ich stronę nagonić, ale koniecznie w domu musi być ciemno. Okna na jakiś czas później trzeba zamknąć bo chcą wracać :-)
      Mnie nigdy żaden nie użądlił, choć zawsze lekki strach jest ;-)

  12. Mam pytanie, u nas pod dachem domu mieszkalnego ( pod tzw. podbitką) już drugi rok swoje gniazdo mają szerszenie. Teraz zauważyłam na swoim balkonie dziwną brązową wydzielinę z gniazda, o nieprzyjemnym zapachu. To kapie na balkon. Zmywam a to na drugi dzień jest . Co to za wydzielina? Może w wyniku niskiej temperataury w nocy one wymarzły? Chociaż zaobserwowałam, że do gniazda zlatują się nadal żywe szerszenie.

    • Szerszenie zakładają gniazda jednoroczne, a więc jeśli drugi rok z kolei tam urzędują, to znak, że któraś królowa założyła gniazdo w starym, należącym do jej poprzedniczki. Czasami tak się dzieje i jeśli na następny rok nie chce się mieć kolejnej koloni szerszeni, warto usunąć na zimę stare, puste już gniazdo. Co do tej wydzieliny, to przyznam, ze jest to dla mnie zastanawiające, podejrzewam jednak, że mogą to być po prostu płynne odchody larw, które skapują z gniazda. Szerszenie jak inne osy budują swoje gniazda wejściem do dołu, właśnie po to, by wszelkie nieczystości spadały na dół i za pewne z tym ma pani do czynienia.

      • Bardzo dziękuję za odpowiedź. Najpierw myślałam, że one może zmarzły, ale ta wydzielina ma nieprzyjemny zapach, podobny do „zdechłego szerszenia” którego udało się nam złapać do słoika. Proszę powiedzieć, czy bezpieczne będzie usunięcie takiego gniazda pod koniec września? Chcemy to zrobić sami w odpowiednim ubiorze. Proszę o jakieś rady. Jeszcze raz dziękuję.

  13. Mnie te gady niestety zrobiły na działce gniazdo w altance gdzieś pomiędzy wierzchnią warstwą dachu a wewnętrzną podbitką! O zgrozo przegryzły płytę i dostały się do środka altanki :( Przez to nie mogę wejść do środka bo nie mam odwagi nawet drzwi otwierać a widzę że chodzą po oknie od wewnątrz :( Zastanawiam się co robić i jak się ich pozbyć! Są dość duże i moim zdaniem agresywne … Czy nadejście jesieni i chłodów będzie ich końcem ? Jaka jest szansa że gdy wejdę do altanki powiedzmy z końcem października to będę bezpieczny ? Czy zapiankowanie wejścia zewnętrznego do gniazda rozwiąże problem a na wiosnę nic mi tam się nie „urodzi” ? Bardzo proszę Cię o radę bo w sumie mogę wezwać straż ale oni nie dość że rozwalą mi dach to jeszcze całą ferajnę wymordują … Pozdrawiam!

    • Jeśli nie chcesz się bawić ze strażą pożarną (nie zawsze usuwają gniazda, mój kumpel raz dzwonił w Warszawie, do jednej jednostki by usunęli osy, to powiedzieli by zadzwonił do specjalnej, ale niestety drogiej firmy specjalizującej się w takich usługach, ponieważ oni tego nie robią), to musisz wykazać się cierpliwością i poczekać do pierwszych mrozów, wtedy prawie cała kolonia szerszeni zginie i będziesz mógł bezpiecznie usunąć puste już gniazdo. Bywają bowiem przypadki, że przyszłe królowe, które jako jedyne z koloni zimują (czasami w pobliżu starych gniazd), zakładają gniazda w starych gniazdach innych koloni, więc warto je wtedy właśnie usunąć.

  14. Powoli zbliża się wiosna, a ja z niepokojem wyczekuję pierwszych szerszeni. Od pół roku mieszkam w domku na wsi. W ogrodzie, w ogromnym starym orzechu miały gniazdo szerszenie. Gniazdo jest/było na rozwidleniu pnia w szczelinie. Jestem uczulona na jad os, a na dodatek jakimś cudem te owady przyciągam :( W zeszłym roku aż 2 razy na spacerze z psami zostałam zaatakowana przez rój os. Nie zachowywałam się agresywnie, zwyczajnie spacerowałam. Osy wielokrotnie pożądliły i mnie i moje psy. Wszyscy wylądowaliśmy na ostrym dyżurze. Na samą myśl o wiosennym pojawieniu się owadów truchleję. Co zrobić z takim gniazdem szerszeni? Nie da się go przecież usunąć jeśli jest w szczelinie drzewa, musiałabym wyciąć drzewo… Czy ktoś może coś doradzić?

  15. Witam!!! Ja u siebie miałem gniazdo szerszeni w starej budce dla ptaków. Najpierw się bałem, ale potem przyzwyczailiśmy się. Latały blisko nas, ale zawsze tymi samymi „korytarzami”. Gdy w pobliżu kosiłem trawę, trochę robiło się ich więcej przed gniazdem. W związku z tym, że mam 4-letnią córkę znajomy strażak zdjął gniazdo i wywiózł do lasu. Żałuję, że nie nagrałem filmu. Tyle szerszeni na raz nigdy nie widziałem. Była to dla nich trauma na pewno, ale wybrałem bezpieczeństwo córki. W przyszłym roku już nie wróciły. W maju widziałem matkę szukającą miejsca na gniazdo, ale musiała założyć gdzieś indziej.

  16. Nie jestem aż takim online czytelnikiem:) jesli mam być prawdomówna, jednakże twoje forum jest tak pasjonujące
    i w istocie bez trudu się je czyta, że nie mogłam sie oderwać.
    Naprawdę miło:), tak trzymać!. Wszystkiego
    najlepszego za znakomitą lekturę.

  17. ja potrafiłem sam zlikwidować wielkie gniazdo szerszenia zastosowałem jedynie trzy lepy na muchy, wprowadziłem część lepu do otworu gdzie szerszenie wchodzą do gniazda, a muszę przyznać, że są to cwane bestie, mają po kilka takich otworów… następnie w odpowiedniom bezpiecznym miejscu obserwowalem zachowanie tych owadów, kiedy jeden z nich (a są najczęściej „strażnicy”) przykleił się do lepu zaraz na ratunek przyfrunęły inne osobniki ikończynami chciały oderwać tego przylepionego ale po chwili i te się przykleiły, naliczyłem ich kilkadziesiąt przyklejonych do lepu, wtedy zdjąłem ten lep i wrzuciłem do wody aby potopiły się, następnie wsunąłem w otwór następny świerzy lep i też poprzyklejały się te owady…kiedy już nie bylo w pobliżu żadnego postanowiłem odkryć to miejsce gdzie było gniazdo i całe zdjąłem oczywiście wrzucając je do wody w balii, gdzie potopiły się też wszystkie larwy i królowa, w ten sposób zniszczylem cały rój, który był pod dachem garażu…a dach był podwójny, podwieszonny płytami pilśniowymi, więc gniazda były nie widoczne…

  18. Mam pytanie. W ogródku między brzozami mam drewniany domek w celach rekreacyjnych. Wchodzę tam posprzątać po zimie i zaskoczona znajduję dwa uwite gniazda, z „masy papierowej” otworem do dołu. Gniazda były bardzo małe, mniej więcej wielkości zaciśniętej pięści. Obok jednego z nich kręciła się „ogromna osa” – wnioskuję, że szerszeń. Chciałam nocować w tym domku, więc gniazda usunęłam, a szerszenia zabiłam. Myślałam, że problem mam z głowy.
    Nic z tego! Przez całą noc przylatywały w to miejsce kolejne „potencjalne szerszenie”, większe od os i mocno brzęczące. Co zabiłam jednego, przylatywał wzburzony kolejny.
    Czy to naprawdę możliwe, by ich gniazda były tak małe? Czy po ich usunięciu, szerszenie zrozumieją, że nie są u nas mile widzianymi gośćmi? :)…

    • Jest wiosna, więc królowa założyła dopiero nowe gniazdo, dlatego jak na razie jest takie małe. Zabiłaś najprawdopodobniej królową, a te osobniki, które przylatywały były robotnicami, które były zaniepokojone i zdenerwowane, bo zniszczyłaś im dom. Ciekawe, co byś zrobiła, jakby Tobie zniszczono Twój domek rekreacyjny?

      • U mnie pomiędzy podbitka a dachem chyba uwija się królowa; obserwuję ją od kilku dni. Czy mogę coś zrobić, żeby się wyprowadziła? Jakoś ją zniechęcić??

  19. Hej Mateusz:)
    Blog …miodzio, fotki….miodzio do sześcianu. Sam troszeczkę fotografuję (sprzętem Ci ustępuję) i owady są dla mnie żródełkiem bez dna! Brawo:). Polecam – poszukaj świeżo zniesionych jajeczek złotooka!! Specyficzna, niesamowita, praktyczna konstrukcja. Odnośnie opisu szarszenia – pisanko ciekawe i treściwe ale:). Jeżeli przegapiłem – sorry wielkie, ale wydaje mi się, że nie wspomniałeś o rzeczy bardzo istotnej. Samiec szerszenia nie może nas użadlić, ponieważ…….nie ma czym. Nie posiada żądła:) Owszem – może nas potraktować swoimi żuwaczkami, które ma dość solidne. Samca poznamy po zdecydowanie dłuższych czułkach. Pozdrawiam ciepło. Marek

  20. Witam , blog pasjonujący , szacun dla skorpiona21. Również posiadam w podbitce dachu kolonie szerszeni , miałem wobec nich zbrodnicze zamiary ale po lekturze chyba zmienię zdanie. Zaobserwowałem wczoraj ciekawe zachowanie moich lokatorów ….wydaje mi się ,że od dwóch dni szerszenie się wzajemnie mordują …. a może się mylę ?! w każdym razie na własne oczy widziałem jak jeden mordował drugiego w pobliżu gniazda a pod gniazdem na ziemi naliczyłem 15 martwych trucheł! Czy ktoś może mi to wytłumaczyć . Pozdrawiam

  21. W moim gospodarstwie w Małopolsce szerszenie corocznie budują gniazda, są to owady unikające kontaktu z człowiekiem ale jeśli wejdzie im się w drogę atakują błyskawicznie i lecą przeważnie do twarzy. Nie tak dawno weszła ustawa zakazująca wzywania straży w usuwaniu kokonów (strażacy byli wyposażeni w specjalne skafandry), dzisiaj gospodarze sami muszą sobie radzić co jest bardzo niebezpieczne, owad jest duży i też inteligentny wie kiedy atakować.

  22. polecam srodek w spray-u tzw. gasnica dobrze wycelowana w gniazdo i okolice potrafi zlikwidowac gniazdo w 3-4 dni samo uzycie gasnicy jest bardzo szybkie caly chemiczny roztwor wydobywa sie z pojemnika w ok 3 sek

  23. Interesujący tekst, i po mimo błędów lepiej mi się go czytało niż wikipedię, pozdrawiam.

  24. Ponad dwadzieścia lat mieszkam w wiejskiej chałupie nawiedzanej notorycznie przez szerszenie /przy belce szczytowej na strychu/ i jeśli usunę w zimie stare gniazdo, to na drugi rok zwykle mam nowe. Niestety czasem zapominam i wtedy szerszenie albo się nie osiedlają, albo próbują budować za tym starym, lecz zwykle jest ono o wiele mniejsze i nie „dożywa” jesieni /prawdopodobnie nie pasuje im wtedy klimat – mało świeżego powietrza/. Jedno jest dla mnie pewne: jak mam SWOJE szerszenie, to w ogóle ich /ani innych/ nie widuję wokół domu; po prostu wylatują otworem w strychu i prują prosto na pobliskie wzgórze. Tak samo w drodze powrotnej. Do gniazda mogę podejść i je dotknąć , robić fotki, posprzątać pod nim „wypluwki” itp. Nigdy też nie wlatują do domu w nocy nawet przy zapalonym świetle.
    Z osami też mam swoje dobrze udokumentowane przemyślenia. Osy, które budują gniazda/kokony z masy drzewnej są łagodne i nie dość, że nie atakują mieszkających w pobliżu ludzi i zwierząt, to jeszcze roztaczają nad nimi ochronę. Kilkanaście lat temu na moim balkonie /w dużym mieście/ takie osy zaczęły budować gniazdo pod połacią dachową, która przechodziła koło balkonu /pokój na poddaszu, więc wokół okien i drzwi balkonowych były „skosy”/. Moja kotka od razu to wyczaiła i zaczęła je obserwować. Gniazdo rosło i rosło a kotka polegiwała całymi godzinami na balkonie i jak zahipnotyzowana obserwowała uwijające się owady. W końcowym stadium gniazdo było tak wielkie, że wylot z niego znajdował się kilkanaście centymetrów nad głową kotki. Pełna symbioza i zaufanie. W efekcie tego współżycia wokół mojego domu nie było ani jednej muchy czy komara /a jest to okolica zbiornika wodnego i tamtego lata była plaga komarów/. Dodam też, że mimo pootwieranych okien /w tym drzwi balkonowych jeden metr od gniazda/ żadne osy ani inne owady nie wlatywały do domu! A w innych latach zawsze kuchnia była nawiedzana przez muchy i osy.
    Moja rada. Jak masz własne osy lub szerszenie, to ich nie ruszaj. Prawdopodobieństwo, że twoje owady zrobią ci krzywdę jest sto razy mniejsze niż to, że jak ich nie będzie, przyleci obcy, nie znający okolicy i zaatakuje, bo np. zgłupieje.
    Oczywiście inaczej ma się rzecz z osami żyjącymi w ziemi lub w dziurach ścian. Te skurczybyki atakują bez ostrzeżenia; wystarczy podejść na dwa metry. A jak się idzie z psem, który buszuje wokół pana i wdepnie koło takiej ziemnej norki, to potrafią gonić oboje nawet kilkaset metrów. A i tak potem jeszcze parę trzeba wyskrobywać między psimi jądrami i z własnych skarpetek.

  25. Ja miałem przedwczoraj jedną sytuację , siedzę sobie na ławeczce obok przystanku czekam na znajomych i palę sobie papieroska , siedzę sobie i nagle na mnie leci Szerszeń to ja wstałem i szybkim chodem i odwróconą głową do tyłu patrzałem na niego i oddalałem się od tego miejsca a on za mną leciał chyba z 5 minut ale nie przybliżał się do mnie a potem sobie odpuścił i poleciał sobie (Nie biegłem bo jakbym biegł to bym został użądlony na 100 %) . Najadłem się strachu jak cholera . Może ta sytuacja nie wszystkim okazać się prawdziwa . Ale oświadczam to mi się zdarzyło przedwczoraj dnia 08.07.2014 r około godziny 18-stej . Nie wiem co skuśiło Szerszenia że mnie zaczął gonić , dym z papierosa?
    Pozdrawiam , Piotr

  26. Ciekawe co tu piszecie. zawodowo zajmuje się przeprowadzkami szerszeni i os głównie na tamten świat ale zanim to nastąpi atakowały mnie z milion razy i nie przesadzam. Szerszeń rozpędza się w locie i odbija się od kombinezonu i tak co kilka sekund. Gniazda mogą mieć nawet tysiąc i więcej takich osobników , które do ostatniego tchnienia chcą cie zabić. A więc jeżeli nie majstrujecie przy ich siedlisku lub nie machacie rękoma na widok pojedynczych osobników to raczej jesteście bezpieczni. Przy moim wieloletnim doświadczeniu poznałem tylko jedną osobę , która utrzymuje że użądlił ją szerszeń. Wszystkie inne historie zaczynają się że ktoś o kimś słyszał itd. Ale nie lekceważcie zagrożenia.

  27. Witam! Jestem pod wrażeniem Pańskiego artykułu. Dotyczy to oczywiście również całej Pana strony. Wiedza, kompetentność i propagowanie szacunku dla otaczającej nas przyrody.
    Tyle w pełni zasłużonych pochlebstw, teraz o pewnym moim spotkaniu z szerszeniem. Kilkanaście lat temu mieszkałem w dużym mieście na ósmym piętrze wstrętnego betonowca. Późnym latem, już po zmierzchu do rozświetlonego górnym światłem pokoju wleciał szerszeń i po kilkunastu sekundach umiejscowił się w jednym z kloszy żyrandola. Żyrandol miał przeźroczyste, miodowe klosze skierowane ku górze i halogenowe palniki. Szerszeń w żaden sposób nie potrafił się z tej pułapki uwolnić. Po kilku minutach przestał się szamotać, wyraźnie się poddał. Spokojnie zszedł na spód klosza w okolice oprawki, zwinął się i samounicestwił wpuszczają sobie w okolice żuwaczek potężną kroplę jadu. Po chwili znieruchomiał. Wyłączyłem światło, odczekałem aż wszystko ostygnie, wykręciłem żarnik i wydobyłem nieszczęsnego owada. Na jego żuwaczkach nadal tkwiła spora kropla przeźroczystego, przypominającego wodę płynu. Do dzisiaj pamiętam to zdarzenie, które, może błędnie, zinterpretowałem jako samobójstwo owada w obliczu beznadziejnej sytuacji w jakiej się znalazł. Wolał się zabić niż stać biernie w obliczu zagrożenia, którego nie był w stanie zażegnać.
    Pozdrawiam, Ryszard B.

  28. Użądliło mnie prawie wszystko z rodziny osowatych i tylko po użądleniu szerszenia miałem ogromny problem. Czułem tak jakby mi ktoś nogę przebił gwoździem i palił żywym ogniem piekielnym. Po 24 h dostałem rozległego zakażenia. Wniosek z tego taki, że użądlenie szerszenia jest najniebezpieczniejsze, dużo bardziej szkodliwe niż użądlenie pszczoły.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s